BANIALUKI

by
Ania & Luki

Czas na tarte flambée!

0

Kocham kuchnię włoską, ale nawet pizza może się czasem znudzić. Dlatego Francuzi wymyślili swoją tarte flambée, czyli bardziej swojsko mówiąc: placek alzacki. Cienko rozwałkowane ciasto chlebowe, pokryte warstwą crème fraîche, czyli czegoś w rodzaju gęstej śmietany, a następnie zapieczone z dodatkami w piecu opalanym drewnem. Można tego spróbować w nowo otwartej Flambeerii w samym centrum Warszawy.

Tradycyjna odsłona placka to coś dla wielbicieli konkretów: bekon i cebula, więc wcale się nie zdziwiłam, że mój mięsożerny towarzysz zamówił ją bez zastanowienia. Ja wyznaję zasadę “im dziwniej, tym lepiej”, więc gdy zobaczyłam w składzie kwiaty lawendy, a następnie gruszki i gorgonzolę, nie miałam uwag. Placki są sporych rozmiarów, podawane na deseczkach, ale ponieważ ciasto jest naprawdę cienkie, to nawet ja, drobne dziewczę, wyszłam z lekkim uczuciem niedosytu. W smaku genialne, tak samo zresztą jak musujące francuskie wina, które serwują w lokalu. Ale dostaniemy też cydr i piwo. My na pewno jeszcze zahaczymy o ten przybytek, by spróbować francusko-hiszpańskiego połączenia, czyli tarte flambée z chorizo, krewetkami (słowo klucz!), chili i rukolą!

Ceny:
Za pakiet placek + kieliszek wina zapłacimy ok. 30 zł. Sama tarta to koszt ok. 20 zł.

Adres:
ul. Hoża 61 (wejście od ul. Emilii Plater)

[geo_mashup_map]

źródło zdjęć: materiały własne

Ania Charytoniuk (wpisy: 65)

Kocham podróże, nowe smaki i gry planszowe. Ostatnio przekonałam się do wypraw rowerowych i slow travel. W wolnych chwilach czytam kilka książek naraz, uczę się hiszpańskiego i portugalskiego i oprowadzam Couchsurferów po warszawskiej Pradze.



x
Korzystanie z Witryny oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Niektóre z nich mogą być zapisane w przeglądarce na Twoim komputerze. Więcej informacji w naszej Polityce w sprawie Cookies.
Śledź nasze wpisy na FacebookuZapisz się na nasz NewsletterSubskrybuj nasz kanał RSS