
Nasza przeprawa z południowej Słowacji do Miszkolca to droga przez mękę. Na trasie same cygańskie wsie, kompletny brak sklepów, przemysłowe miasta i ogromny głód. Przekonaliśmy się też, jak to jest pedałować nocą po autostradzie.

Na południe od Koszyc znajduje się niewielkie jezioro o krystalicznie czystej wodzie. Na dodatek zupełnie niewyeksploatowane turystycznie. Spotkaliśmy tam zaledwie garstkę osób z pobliskiej wsi na spacerze z psami. Postanowiliśmy rozbić tam namiot i to była jedna z lepszych noclegowych decyzji na całej wyprawie!

Koszyce są tak piękne, że zdumiewające jest, iż nie są stolicą Słowacji!

Przeprawa przez tą mniej uczęszczaną część Słowacji uświadamia nam, że poza turystycznym szlakiem można znaleźć prawdziwe perełki. Za to niemożliwe jest znalezienie noclegu...

Podczas wyprawy rowerowej nocleg to jedna wielka niewiadoma. Czy znajdziemy Couchsurfera? Czy pogoda pozwoli nam rozbić się gdzieś na dziko? Czy deszcz nie zatrzyma nas w drodze, tuż przy luksusowym hotelu? Czasem po prostu nie ma wyjścia i trzeba wyciągnąć z kieszeni kilka grubych banknotów, a przy tym rzewnie zapłakać!
W Piwnicznej-Zdroju nikt nie kupuje butelkowanej wody mineralnej. Krajobrazy dookoła są piękne, choć niestety Rynek miasteczka pełni przede wszystkim funkcję parkingu.

Trasa: Nowy Sącz – Stary Sącz – Piwniczna Zdrój (40 km) Łączna liczba przejechanych kilometrów: 595 W Nowym Sączu postanowiliśmy przeczekać dziki upał aż do pory deszczowej, która szczęśliwie dla nas nastała wczesnym popołudniem.
czytaj dalej 
Niech Was nie zmyli fakt, że tego dnia przejechaliśmy jedynie 20 kilometrów. To nie lenistwo ani sygnał, że wymiękamy. Przeklęta bądź drogo prowadząca z Gródka na Nowy Sącz! 20 kilometrów, z których co najmniej 10 jest serpentyną pod górę z ogromnym nachyleniem, powinno liczyć się jako 80.
czytaj dalej 
Trasa: Tarnów – Tuchów – Gródek nad Dunajcem (65 km) Łączna liczba przejechanych kilometrów: 535 Nie wiem, jak to się stało, że zgodziłam się, by ruszyć w trasę w samo południe w dzień, kiedy temperatury rozsadzały termometry wskazując ponad 35 stopni w cieniu. czytaj dalej 
Tarnów tak nas zauroczył, że postanowiliśmy na jeden dzień odstawić w kąt sakwy i zregenerować nasze siły zwiedzając to przepiękne miasto. Tak czy inaczej zrobiliśmy 25 kilometrów, w tym sporo podjazdów pod górę.
czytaj dalej